Ogólne

Szantaż cenowy dostawcy kluczowego materiału -a- (częściowe) odstąpienie od umowy

Prestiżowa realizacja i duże zaliczki dla „zaufanego” dostawcy

W jednej ze spraw prowadzonych przez kancelarię reprezentowaliśmy generalnego wykonawcę dużej inwestycji publicznej w samym centrum jednego z miast wojewódzkich.

Prestiżowe przedsięwzięcie obejmowało przebudowę reprezentacyjnej przestrzeni miejskiej. Wartość kontraktu sięgała kilku milionów złotych.

Kluczowy materiał wykończeniowy był specjalnie wybrany i zatwierdzony wcześniej przez inwestora. Nasz klient zamówił go u krajowego dostawcy, który zobowiązał się sprowadzić go od zamorskiego producenta i dostarczyć w trzech transzach na plac budowy, zgodnie ze sztywnym harmonogramem – zsynchronizowanym z postępem robót  

Klient zapłacił dostawcy wysoką zaliczkę, a w trakcie realizacji – na specjalną prośbę dostawcy, który wcześniejszą realizacją wzbudził zaufanie naszego klienta – zrealizował także dodatkowe płatności, istotnie przekraczające umówiony harmonogram zaliczkowy.

Niestety już pierwsza dostawa mocno się opóźniła. W dodatku znaczna część materiału miała wady dyskwalifikujące go z użycia. Kolejne dwie dostawy – mimo, że materiał fizycznie dotarł już do polskiego portu „utknęły”, a dostawca zażądał więcej pieniędzy… To był moment, który nazwaliśmy później w pismach procesowych „szantażem cenowym.

Geneza szantażu cenowego

Dostawca, w piśmie skierowanym do naszego klienta dalszą realizację umowy uzależnił od dopłaty istotnej kwoty „rekompensaty” (kilkaset tysięcy złotych ponad budżet kontraktu), powołując się na rzekomy wzrost cen u producenta, koszty wielokrotnych podróży zagranicznych i inne, nieprzewidziane okoliczności. Wobec negatywnej reakcji naszego klienta, dostawca oświadczył, że „wstrzymuje się z dostawą” – również kolejnej partii towaru, które już znajdowała się w polskim porcie i była w całości opłacona przez naszego klienta. Towar, do którego klient miał już tytuł prawny, miał być potraktowany wg oświadczeń dostawcy jako „zabezpieczenie ewentualnych roszczeń”.

W praktyce była to klasyczna sytuacja zakładnika handlowego. Klient miał:

  • znaczne opóźnienie w stosunku do harmonogramu uzgodnionego z inwestorem;
  • istotnie ponad milion złotych zamrożone u dostawcy;
  • materiał fizycznie w polskim porcie, ale niedostępny;
  • brak realnej możliwości szybkiego znalezienia alternatywnego źródła (specyficzny materiał, długi termin sprowadzenia z zagranicy);
  • do zapłaty potencjalną karę umowną w ramach kontraktu z inwestorem.

Z punktu widzenia dostawcy mechanizm był dość prosty: presja czasu po stronie kontrahenta plus już wpłacone zaliczki plus brak alternatywnego źródła dostaw została wykorzystana jako dźwignia, która powinna zmusić klienta do zapłaty dodatkowego wynagrodzenia.

Później w procesie pozwany konsekwentnie zaprzeczał, jakoby to był szantaż. Twierdził między innymi, że:

„W żadnym wypadku nie miał zamiaru wywołać u powódki odczucia, jakoby chciał wyłudzić środki finansowe. (…) Brak zastrzeżeń w zakresie zwiększenia ceny należy poczytywać jako dorozumianą zgodę na dokonanie zaproponowanych zmian.”

Fajna teoria. Tylko że nie ma żadnego pokrycia w przepisach.

Częściowe odstąpienie

Po analizie sprawy naszą rekomendacją było częściowe odstąpienie od umowy (od części niewykonanej, „niedostarczonej”) oraz nawiązanie bezpośredniego kontaktu z producentem.

Kontrakt z dostawcą zawierał wprawdzie klauzulę chroniącą źródło dostaw, przewidując obowiązek zapłaty określonej kwoty za nawiązane bezpośredniego kontaktu z producentem, przy czym w sytuacji skutecznego odstąpienia od umowy również ta klauzula przestałaby obowiązywać naszego klienta.

Rekomendowaliśmy odstąpienie częściowe, ponieważ część towaru z pierwszej dostawy została już odebrana, częściowo wbudowana, i co do tej części umowa została w istocie wykonana. Odstąpienie od całości umowy oznaczałoby w teorii konieczność zwrotu czegoś, co już klient już zużył na budowie – ekonomicznie i prawnie kompletnie nieracjonalnie.

Podstawą prawną odstąpienia była przede wszystkim umowna klauzula uprawniająca do odstąpienia z winy dostawcy (zwłoka w wykonaniu dostaw o więcej niż 14 dni roboczych po dodatkowym wezwaniu), w zw. z art. 491 i art. 492 KC[1] oraz w zw. z art. 379 § 2 KC[2]. Zgodnie tymi przepisami, przy tzw. „świadczeniach podzielnych” – a dostawa partii materiału w trzech transzach jest klasycznym przykładem świadczenia podzielnego (art. 379 § 2 KC) – wierzyciel może odstąpić bądź co do części niespełnionej, bądź co do całej reszty.

W przygotowanym przez nas oświadczeniu o odstąpieniu od umowy w części niewykonanej wskazaliśmy m.in. na:

  • istotną zwłokę dostawcy w stosunku do harmonogramu;
  • niezrealizowanie całych partii zamówienia;
  • niedotrzymanie ustaleń z protokołów spotkań;
  • a samo żądanie dopłaty jako odmowę dalszego wykonywania umowy w pierwotnych warunkach.

Co do zasady, w tego typu sytuacjach odbiorca nie ma żadnego obowiązku akceptowania jednostronnie narzuconej podwyżki ceny.

Zmiana uzgodnionej w kontrakcie ceny wymaga zgodnego oświadczenia woli obu stron (czyli aneksu do umowy), a uzależnienie wykonania zobowiązania od spełnienia nowych, nieuzgodnionych uprzednio warunków samo w sobie stanowi naruszenie umowy.

Proces i kluczowe wnioski z uzasadnienia

Ponieważ dostawca zignorował zarówno pismo oświadczenie o odstąpieniu od umowy, jak i wezwanie do zwrotu zaliczek przekraczających zrealizowane dostawy, musieliśmy pozwać dostawcę o zwrot zaliczek oraz o zapłatę kar umownych za zwłokę zrealizowanych dostaw oraz za odstąpienie od umowy z przyczyn leżących po stronie wykonawcy.

Na marginesie należy wspomnieć, że WPS (Wartość przedmiotu sporu) w tej sprawie była na poziomie ~2 mln zł – czyli najbardziej „niewdzięczna” wartość, ponieważ zgodnie z obowiązującymi przepisami opłata sądowa w tego typu sprawach wynosi 5% WPS, lecz nie więcej niż 100 tys. zł. Gorzka pigułka dla klienta, któremu wskutek sporu z dostawcą wymaka się rentowność kontraktu – i jeszcze trzeba dorzucić „drobne” 100 tys. na samą opłatę sądową. Ale niestety mleko już się wylało, a zarząd mało której spółki może sobie pozwolić na niedochodzenie roszczeń.

Po trwającym blisko 2 lata procesie Sąd Okręgowy w pełni podzielił naszą argumentację i uwzględnił powództwo w całości. Pozwany wniósł apelację i usiłował dalej „grać na czas”. Ponieważ jednak ostatecznie nie uzyskał zwolnienia od kosztów sądowych, o które wnioskował ostatecznie zdecydował nie uiszczać opłaty sądowej od apelacji (równiej opłacie sądowej od pozwu) oraz dalszych kosztów procesu, sąd apelacyjny odrzucił jego apelację i w mocy pozostał wyrok Sąd Okręgowego.

Warto omówić kilka ciekawych wniosków z tego wyroku.

(a) Charakter umowy: dostawa to dostawa, a nie pośrednictwo

Pozwany w procesie próbował uciec w narrację, że nie był tak naprawdę „dostawcą” (zawarta przez strony umowa była zatytułowana jako „Umowa dostawy”), lesz „pośrednikiem” w łańcuchu, a umowa miała charakter „mieszany”. Jego linia obrony sprowadzała się do twierdzenia, że „ja tylko zamawiałem u producenta, więc za jego opóźnienia nie odpowiadam”.

Sąd zgodził się z naszym stanowiskiem i tę argumentację jednoznacznie odrzucił, stwierdzając następująco:

„Umowa stron była (…) klasyczną sprzedażą w rozumieniu art. 535 k.c. (…) Nie był on w relacji z powodem żadnym pośrednikiem (…). Nie sposób wobec tego przyjmować, że pozwany miał jedynie pośredniczyć w załatwieniu kontraktu. Przeczy temu postanowienia kontraktu stron, w których zawarto essentialia negotii umowy sprzedaży, takich jak określenie przedmiotu sprzedaży oraz ceny za ten towar, a nie wynagrodzenie za świadczoną usługę.”

To ważne ustalenie.  Jeżeli ktoś podpisuje „umowę dostawy” na materiał sprowadzany z zagranicy i bierze na siebie określone ilości, jakość i terminy, to obojętne jak zatytułował umowę (a tzw. „umowa dostawy” jest umową regulowaną odrębnym przepisami Kodeksu cywilnego), to nie może później skutecznie zasłaniać się tym, że jego dostawca zawiódł.

(b) Zwłoka, nie tylko opóźnienie

Konsekwentne Sąd przyznał nam też rację w fundamentalnej kwestii: pozwany nie był jedynie w opóźnieniu – pozostawał w zwłoce w rozumieniu art. 476 KC[3], czyli w opóźnieniu kwalifikowanym, (zawinionym). A to dłużnik (tu: dostawca) – nie wierzyciel (tu: nasz klient) – musi  udowodnić, że opóźnienie wynikło z przyczyn, za które nie odpowiada.

Pozwany powoływał się ogólnikowo na zjawiska atmosferyczne na trasie morskiej i klauzulę „działania sił przyrody”. Sąd skwitował to krótko:

„Pozwany nie wykazał, by opóźnienia w dostawach były przez niego niezawinione (…). Powoływał się wprawdzie w pismach wyjaśniających kierowanych do powoda na burze i huragany w trakcie transportu morskiego, lecz poza gołosłownymi twierdzeniami, nie przedstawił nawet jakichkolwiek dowodów potwierdzających, że takie zjawiska miały miejsce w okresie przewożenia (…) i by miały wpływ na te opóźnienia.”

To też praktyczna lekcja. Klauzule typu „siła wyższa” czy „działanie sił przyrody” nie działają automatycznie. Strona, która chce się na nie powołać, musi wykazać konkretne zdarzenie i jego konkretny wpływ na wykonanie zobowiązania. Ogólniki nie wystarczają.

(c) Skuteczność częściowego odstąpienia

Najbardziej istotny dla całej historii fragment uzasadnienia to ten, w którym sąd wprost potwierdził skuteczność odstąpienia od umowy w części niewykonanej:

„Powód podjął decyzję o odstąpieniu od umowy z pozwanym dopiero w sytuacji, w której pozwany, po tym jak […] odmówił wydania towarów będących już w porcie w Polsce, objętych dostawami II i III (…) i żądał od powoda (…) dopłaty kolejnej kwoty (…) tytułem odszkodowania mającego rekompensować spodziewane utracone zyski i koszty wielokrotnych podróży (…), traktując te towary jako »zabezpieczenie« ewentualnych roszczeń.”

„W ocenie Sądu oświadczenie powoda o odstąpieniu spowodowało skutek ex nunc, co wynika z powołanego art. 491 § 2 k.c. Zatem odstąpienie przez powoda od umowy w części niewykonanej (…) skutkowało obowiązkiem zapłaty należnej pozwanemu części ceny jedynie za odebrane już towary. Jednoczesnym skutkiem częściowego odstąpienia od umowy był w tej sytuacji obowiązek zwrócenia przez strony wszystkiego, co otrzymały od siebie na mocy umowy z wyjątkiem odebranych już towarów i ich wartości (art. 494 k.c.)[4].”

Podsumowując: klient zachował to, co odebrał i za co zapłacił. Dostawca na mocy wyroku sądowego musiał zwrócić nadwyżkę zaliczek ponad wartość faktycznie dostarczonego materiału, zapłacić kary oraz ponieść niemałe koszty procesu.

(d) „Kara” za bezpośredni kontakt z producentem nie działa w razie skutecznego odstąpienia od umowy

W umowie stron znalazła się też klauzula, zgodnie z którą jeżeli nabywca z pominięciem dostawcy zamówi materiał bezpośrednio u producenta, to zapłaci karę umowną w określonej wysokości.

Pozwany przedstawił tę karę do potrącenia z naszym roszczeniem, twierdząc, że nasz klient – kontaktując się bezpośrednio z producentem – aktywował tę klauzulę i również naruszył umowę.

Sąd w pełni zgodził się z naszą argumentacją i potrącenia nie uwzględnił:

„Wszelkie uzgodnienia, dokonywane przez powoda ze stroną [zagraniczną] dotyczące odbiorów towarów będących już w trakcie morskiego transportu i nadania kolejnych dostaw, dokonywał już powód po dniu odstąpienia od umowy z pozwanym, a więc w sytuacji, gdy stron nie wiązała już umowa sprzedaży. (…) Skorzystanie przez stronę z uprawnienia do odstąpienia od umowy nie może być kwalifikowane jako niewykonanie zobowiązania, uzasadniające jej odpowiedzialność kontraktową.”

Argumentacja warta zapamiętania: klauzula chroniąca dostawcę przed obejściem przez odbiorcę jest generalnie aktywna w okresie realizacji umowy. Jeżeli umowa wygasa (np. wskutek uzasadnionego odstąpienia od niej), to można obronić prawo nabywcy do kontaktu i uzgodnienia z producentem warunków odbioru reszty towaru, który przecież został specjalnie dla niego wyprodukowany.

Dalsze wnioski na przyszłość

Cała ta historia układa się w kilka uniwersalnych rad, przekładalnych na podobne „umowy dostawy” istotnego materiału w procesie inwestycyjnym (czyli tak naprawdę umowy sprzedaży – jeśli dana umowa zawiera tzw. elementy przedmiotowo istotne dla tego typu umowy, zgodnie z art. 535 KC[5])

Co warto odnotować w pierwszej kolejności: gdy dostawca nagle uzależnia dostarczenie materiału od zaakceptowania podwyżki ceny, to w istocie oświadcza, że nie zrealizuje umowy (czyli mówiąc językiem bardziej prawniczym: że nie spełni świadczenia na warunkach umownych).

Takie zachowanie może być kwalifikowane jako odmowa spełnienia świadczenia w rozumieniu art. 492¹ KC – co uprawnia odbiorcę do natychmiastowego odstąpienia od umowy, bez wyznaczania jakichkolwiek dodatkowych terminów (jeśli terminy na budowie są palące). Oczywiście nie stoi to też na przeszkodzie wyznaczeniu ostatecznego terminu na realizację „dostawy” – jeśli czas pozwala (zawsze „danie ostatniej szansy” będzie lepszym i bezpieczniejszym rozwiązaniem).

Po drugie, nikt nie ma obowiązku akceptować jednostronnej podwyżki ceny. Zmiana wynagrodzenia w umowie wymaga zgodnego oświadczenia woli obu stron (czyli popularnego aneksu). Uzależnienie wykonania zobowiązania od nowych, nieuzgodnionych warunków samo w sobie stanowi naruszenie umowy. Brak natychmiastowego protestu ze strony odbiorcy nie jest „dorozumianą zgodą” na nowe warunki (nawet jeśli ktoś stwierdzi, że tak będzie odczytywał brak naszej odpowiedzi w jakimś narzuconym terminie – to jego pobożne życzenia; denerwujące, ale bez mocy prawnej).

Po trzecie – jeśli mamy wpływ na treść umowy (my w tej sprawie nie mieliśmy, ale po procesie sformułowaliśmy rekomendacje dla klienta) warto projektować „dostawę” jako serię samodzielnych partii (świadczeń podzielnych). Świadczenie podzielne – potwierdzone przez obie strony – powinno pozwolić uniknąć sporu o tą jakże istotną okoliczność.

Oraz last but not least:

Szantaż nie popłaca.

Jak pokazuje ta sprawa, dostawca, który próbuje wykorzystać presję czasu po stronie kontrahenta, ryzykuje nie tylko utratą kontraktu, ale też koniecznością zwrotu zaliczek z odsetkami, zapłaty kar umownych za zwłokę i za odstąpienie z jego winy, odszkodowania za wady, a do tego pełnymi kosztami procesu. Niestety – i to już nie jest kwetia prawna, ale życiowa – żeby nie ulec presji, trzeba do kompletu mieć twardą ręką i dobre zaplecze realizacyjne oraz finansowe.

r.pr. Łukasz Połomski

r.pr. Konrad Syryca

(wszystkie zdjęcia z kolekcji własnej)

***

Wyroki, na bazie których przygotowano wpis:

Wyrok Sądu Okręgowego w Bydgoszczy, VIII Wydział Gospodarczy, z dnia 1 września 2020 r., sygn. akt VIII GC 82/19

Postanowienie Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 3 marca 2021 r., sygn. akt I AGa 201/20

Inne istotne, często cytowane orzeczenia:

(które dotyczące częściowego odstąpienia i świadczeń podzielnych)

Wyrok SN z 13.03.2013 r., IV CSK 508/12, LEX nr 1347888. https://sip.lex.pl/?src=libra#/jurisprudence/521441584?offsets=9508-12894

Wyrok SN z 22.10.2020 r., II CSK 94/19, LEX nr 3158194. https://sip.lex.pl/?src=libra#/jurisprudence/523251890?offsets=16205-19899  


[1] Art.  491. [Skutki zwłoki]

§  1. Jeżeli jedna ze stron dopuszcza się zwłoki w wykonaniu zobowiązania z umowy wzajemnej, druga strona może wyznaczyć jej odpowiedni dodatkowy termin do wykonania z zagrożeniem, iż w razie bezskutecznego upływu wyznaczonego terminu będzie uprawniona do odstąpienia od umowy. Może również bądź bez wyznaczenia terminu dodatkowego, bądź też po jego bezskutecznym upływie żądać wykonania zobowiązania i naprawienia szkody wynikłej ze zwłoki.

§  2. Jeżeli świadczenia obu stron są podzielne, a jedna ze stron dopuszcza się zwłoki tylko co do części świadczenia, uprawnienie do odstąpienia od umowy przysługujące drugiej stronie ogranicza się, według jej wyboru, albo do tej części, albo do całej reszty niespełnionego świadczenia. Strona ta może także odstąpić od umowy w całości, jeżeli wykonanie częściowe nie miałoby dla niej znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez nią cel umowy, wiadomy stronie będącej w zwłoce.

Art.  492. [Odstąpienie od umowy]

 Jeżeli uprawnienie do odstąpienia od umowy wzajemnej zostało zastrzeżone na wypadek niewykonania zobowiązania w terminie ściśle określonym, strona uprawniona może w razie zwłoki drugiej strony odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego. To samo dotyczy wypadku, gdy wykonanie zobowiązania przez jedną ze stron po terminie nie miałoby dla drugiej strony znaczenia ze względu na właściwości zobowiązania albo ze względu na zamierzony przez nią cel umowy, wiadomy stronie będącej w zwłoce.

Art.  4921. [Skutki uchybienia obowiązkom w zakresie spełnienia świadczenia]

 Jeżeli strona obowiązana do spełnienia świadczenia oświadczy, że świadczenia tego nie spełni, druga strona może odstąpić od umowy bez wyznaczenia terminu dodatkowego, także przed nadejściem oznaczonego terminu spełnienia świadczenia.

[2]
Art.  379. [Podzielność świadczenia]

/…/

§  2.

Świadczenie jest podzielne, jeżeli może być spełnione częściowo bez istotnej zmiany przedmiotu lub wartości.

[3] Art.  476. [Zwłoka dłużnika]

 Dłużnik dopuszcza się zwłoki, gdy nie spełnia świadczenia w terminie, a jeżeli termin nie jest oznaczony, gdy nie spełnia świadczenia niezwłocznie po wezwaniu przez wierzyciela. Nie dotyczy to wypadku, gdy opóźnienie w spełnieniu świadczenia jest następstwem okoliczności, za które dłużnik odpowiedzialności nie ponosi.

[4] Art.  494. [Skutki odstąpienia]

§  1. Strona, która odstępuje od umowy wzajemnej, obowiązana jest zwrócić drugiej stronie wszystko, co otrzymała od niej na mocy umowy, a druga strona obowiązana jest to przyjąć. Strona, która odstępuje od umowy, może żądać nie tylko zwrotu tego, co świadczyła, lecz również na zasadach ogólnych naprawienia szkody wynikłej z niewykonania zobowiązania.

[5] Art.  535. [Umowa sprzedaży]

§  1. Przez umowę sprzedaży sprzedawca zobowiązuje się przenieść na kupującego własność rzeczy i wydać mu rzecz, a kupujący zobowiązuje się rzecz odebrać i zapłacić sprzedawcy cenę.